Świadectwo Zbyszka

Słowo Boże w moim życiu

Jako młody człowiek doświadczałem modlitwy, jako monologu. Dzięki Odnowie w Duchu Świętym odkryłem, że Bóg mówi nieustannie na wiele sposobów – m.in. poprzez dzieło stworzenia, naukę Kościoła, wydarzenia, ludzi, a w szczególny sposób poprzez Pismo Święte.
Ale zaczęło się to znacznie wcześniej. Gdy miałem kilka lat, przez pewien czas mieszkałem u mojej babci. Tam właśnie gosposia – Cecylia Brodala (zmarła w 1984 r.), opowiadała mi o Panu Jezusie. Była bardzo dobrą kobietą. Miała ukończone tylko dwie klasy szkoły podstawowej, a jej miłość do Boga i bliźnich miała ogromny wpływ na moje życie. Opowiadała mi wydarzenia z Ewangelii z taką żarliwością, że mnie to głęboko poruszało. Gdy później w szkole średniej odszedłem od Boga, to jednak to, co mi wtedy przekazała swoimi słowami i swoim życiem było w moich wspomnieniach tak silne, że miałem do czego wracać. Wiem, że zawsze modliła się za mnie i myślę, że to ona wymodliła mi powrót do życia sakramentalnego, gdy miałem 20 lat.
W czasie, gdy jako student elektroniki PW uczęszczałem do Duszpasterstwa Akademickiego (u św Jakuba w Warszawie), zacząłem samodzielnie czytać Pismo Święte. Gdy pierwszy raz przeczytałem Kazanie na górze (Mt 5, 6, 7), „szczęka mi opadła” – to słowo mną wstrząsnęło. Po pewnym czasie zebrałem kilkoro przyjaciół i u mnie w domu wspólnie zastanawialiśmy się, jak wprowadzać Ewangelię w nasze życie. Te spotkania w klimacie „burzy mózgów” niosły mnóstwo radości, zapału. Spotykaliśmy się przez kilka lat, także po ukończeniu studiów.
W roku 1977 znalazłem się w grupie Odnowy w Duchu Świętym (w par. św. Szczepana w Warszawie) Tam bardzo przydatne stały się dla mnie wskazówki dotyczące modlitwy z Pismem Świętym. Korzystam z nich do dziś. Brzmiały mniej więcej tak (wersja przeredagowana przeze mnie):

1. Postaraj się o skupienie. Wycisz się.

2. Proś Ducha Świętego, aby to On cię prowadził, aby udzielał ci światła i mocy do rozumienia słowa Bożego i wy­pełniania go.

3. Czytaj tekst powoli, wielokrotnie, uważnie. Zatrzymuj się nad tym, co do ciebie szczególnie przemówi, co cię zastanowi, poruszy, zaskoczy.

4. Rozważaj prawdy zawarte w tekście. Zastanów się, jak odnoszą się one do twojego życia. Pomocne mogą być pytania:
— co Bóg chce mi przez to słowo powiedzieć?
— co ten tekst mówi o Bogu Ojcu,  Jezusie, Duchu Świętym?
— co mówi o mnie?
— na jakie wydarzenia w moim życiu rzuca światło?
— na jakie moje grzechy i słabości wskazuje?
— przed czym przestrzega?
— do czego wzywa, zachęca?
— co obiecuje?

5. W modlitwie odpowiedz Bogu na Jego słowo. Nie po­prze­stań na rozumowym zgłębianiu tekstu. Nawiąż z Bogiem rozmowę na temat tego, co rozważyłeś, odkryłeś, co cię poru­szyło. Tekst Pis­ma Świętego może inspirować cię do uwiel­bienia, dzię­kczynienia, prośby, przeproszenia, adoracji, ofiaro­wa­­nia się, aktów wiary, nadziei, miłości, do zwierzania się, ra­dzenia. Bóg przez swoje słowo przemówił do ciebie. Odpo­wiedz Mu jak naj­szczerzej — wyjaw tajniki swego serca. On jest twoim najbliż­szym Przy­jacielem.

6. Nie poprzestań na czytaniu, rozważaniu, mówieniu. Trwaj w ciszy. Niech zamilkną nie tylko twoje wargi, ale całe twoje wnętrze. To mil­czenie jest bardzo ważne. W nim szczególnie mo­żesz spotkać Boga. Na początku trwa­nie w ciszy jest bardzo trud­ne, dlatego można zacząć od krót­szej chwili milczenia, a potem stopniowo ją wydłużać.

7. Wypełniaj słowo. Nie wystarczy modlić się słowem Bo­żym. Trzeba nim żyć, zamieniać słowo w czyn. Pomocą mogą być po­dejmowane w trakcie modlitwy postanowienia — kon­kretne, realne, wymierne.
* * *

Podjąłem regularną, codzienną modlitwę z Pismem Świętym, rano przed wyjściem do pracy. Bardzo też zainspirowała mnie nasza znajoma, która napisała w liście, że nie wychodzi bez Pisma Świętego z domu. Zacząłem czytać Biblię w komunikacji miejskiej i w kolejkach po zakupy. W latach osiemdziesiątych te kolejki były szczególnie długie, co pozwoliło mi przeczytać w nich całe Pismo Święte.
W pierwszej kolejności odnosiłem to słowo do swojego życia, ale też jako animator zaangażowany w grupie modlitewnej znajdo­wałem tam cenne inspiracje do nauczania. Zacząłem robić wyciągi tematyczne. Później dowiedziałem się o konkordancji. Szczególnie przydatna jest obecnie dla mnie konkordancja komputerowa, która umożliwia szybkie przeszukiwanie całego Pisma Świętego według określonego słowa lub frazy.

Niezwykle cenne były dla mnie rekolekcje biblijne w Centrum Formacji Odnowy w Duchu Świętym w Magdalence „Boże Drogi Zbawienia”. Odkryłem, że w Piśmie Świętym jest również zawarta moja osobista historia zbawienia. Czytając o postaciach biblijnych mogę lepiej odczytywać działanie Boga w moim życiu. Dzieje Ludu Bożego i poszczególnych osób stają się światłem na mojej drodze. I w swojej historii mogę odkryć niewolę i wyjście z niej, pustynię, szemranie. Mogę odkryć siebie w dziejach Abrahama, Józefa, Piotra, Pawła i wielu innych.

Bardzo ważne jest dla mnie też poznanie zasad interpretacji Pisma Świętego w Kościele, by nie uprawiać „chałupnictwa egzegetycznego”. W latach osiemdziesiątych miałem trochę kontaktów ekumenicznych. Umiłowanie Pisma Świętego bardzo pomagało mi w tych kontaktach. Poznałem wielu wspaniałych ludzi. Niestety nie wszyscy potrafili uszanować mój katolicyzm. Niektórzy przemocą psychiczną usiłowali wyrwać mnie z Kościoła Katolickiego. To zmobilizowało mnie do studiów teologicznych. Szczególnie cenna była dla mnie lektura dokumentów Soboru Watykańskiego II. Dzięki nim odkryłem, jak głęboko Kościół katolicki jest zakorzeniony w Piśmie Świętym.

Słowo Boże dociera do mnie na wiele sposobów. Szczególnie pomocne są dla mnie kilkudniowe rekolekcje zamknięte, z których staram się korzystać co najmniej raz na rok. Od kilkunastu lat zaangażowałem się również w prowadzenie rekolekcji.
Słowo Boże przemienia moje myślenie i działanie. Jest dla mnie światłem i mocą. Pozwala mi poznać Boga i samego siebie. Dzięki niemu mogę odkrywać sens swojego życia i swojego cierpienia, starać się odczytywać Boże prowadzenie, korygować błędy w myśleniu i działaniu.

Wierzę i zauważam, że poprzez swoje słowo Pan Jezus może dokonywać i dziś tego, co czynił dwa tysiące lat temu. Przed laty odwiedziłem znajomego. Właśnie wtedy jego żona wróciła z płaczem od ginekologa. Była w ciąży w i badania lekarskie wykazały ogromną ilość białka w moczu. Otrzymała skierowanie do szpitala z podejrzeniem zatrucia ciążowego. Przypomniałem sobie, że kilka dni wcześniej czytałem słowa: “A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich” (Łk 6, 19). Powiedziałem Zbyszkowi i Eli, że Jezus jest dziś taki sam i możemy się Go dotknąć poprzez wiarę. Zaproponowałem wspólną modlitwę. W trakcie modlitwy otworzyliśmy Pismo Święte. Trafiliśmy na słowa: „Wtem jakaś kobieta, która dwanaście lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza. Bo sobie mówiła: żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa. Jezus obrócił się, i widząc ją, rzekł: Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła. I od tej chwili kobieta była zdrowa”(Mk 9, 20-22). Mój znajomy powiedział, że wierzy, że teraz w szpitalu okaże się, że jego żona jest zdrowa i badania w szpitalu to wykażą. Tak się stało. Poziom białka spadł do stanu normalnego i leczenie szpitalne okazało się niepotrzebne. Dziecko urodziło się zdrowe.

Słowo Boże ma moc dokonać tego, co głosi. Ma ono także moc uzdrawiającą i egzorcyzmującą. Gdy słyszę słowa Pan Jezusa: „Pokój wam” to wierzę, że pragnie ofiarować swój pokój również mi. Wierzę, że gdy Bóg mówi „Będziesz miłował”, to również chce do miłości uzdolnić. Gdy czytam Pismo Święte spotykam się nie tylko z zadrukowanymi kartkami, ale z Bogiem żywym, działającym również dziś. Moc słowa Bożego jest nieskończona,bo moc Boga jest nieskończona.
Bowiem Słowo Boże – zgodnie z nauką Kościoła – to nie coś, ale Ktoś – Żywa Osoba, Jezus Chrystus. To On poprzez swoje słowo umacnia moją wiarę, pociesza, pokazuje drogę, oczyszcza, wyzwala. Poprzez to słowo pragnie doprowadzić mnie do świętości. Jestem w drodze, ale ufam, że kiedyś dojdę, jeśli za łaską Bożą wytrwam. I o to się modlę.
Zbigniew Lityński